Parę miesięcy rozmów na gadu, na skype, maili, mmsów... W końcu przyjeżdża. Ona się dzień wcześniej szykuje, bierze długą kąpiel, nakłada maseczki, kremy, balsamy, wymyśla najlepsze ułożenia włosów. Godziny płyną tak wolno, jakby coraz wolniej. Wreszcie wyczekany dzwonek do drzwi, ona spogląda w lustro, raz jeszcze poprawia ręką włosy, wciąga brzuch, przełyka ślinę, otwiera. Nnooo, wygląda jeszcze lepiej niż na obrazie z kamerki laptopa - myśli sobie. A głośno mówi:
- No hej. Wejdź. Napijesz się czegoś, kawy, herb...
Nie pozwala jej dokończyć. W czasie, gdy ona mówi, wchodzi, zamyka drzwi, łapie ją za głowę i przyciąga do swoich ust. Całuje mocno, niedelikatnie, wpychając jej język niemal do gardła. Szybko przestaje, łapie ją za ramiona i naciska w dół.
- Na kolana suko - mówi zimno.
- Ale... bo ja myślałam, że my... planowałam...
- Na. kolana. - powtarza spokojnie, ale jego chwyt się wzmacnia.
Jej przelatuje przez głowę myśl o siniakach na ramionach, ulega, klęka. On trzyma ją z włosy jedną ręką, a drugą rozpina spodnie. Pasek, guzik, rozporek. Wyciąga już częściowo sztywnego kutasa.
- Ssij - polecenie jest krótkie
- Ale... - ona próbuje coś jednak powiedzieć, na co czuje silny ucisk na szczęce - on złapał ją za brodę i podnosi jej głowę tak, by widziała jego oczy.
- Coś chcesz suko powiedzieć?
Jego oczy są zimne, obojętne, na twarzy nie ma cienia uśmiechu, trzyma ją naprawdę mocno, druga ręka jest naszykowana do uderzenia. Ją przeszywa fala strachu, otwiera usta i zaczyna ssać jego fiuta. Jest gorący, średnio gruby, nie bardzo długi, ale on się rusza i wpycha jej głęboko... Ona krztusi się, raz, drugi, on nie zwraca na to uwagi. Jej całą buzię wypełnia twardy już kutas, nie może się odsunąć, bo wciąż jest trzymana za głowę. Boi się i jednocześnie jest podniecona jak nigdy dotąd, czuje już, jak materiał jej majtek przesiąka wilgocią, sutki są sztywne, a cała skóra delikatnieje i wyczekuje dotyku. Próbuje ssać tak, żeby sprawić mu jak najwięcej rozkoszy, żeby jęknął, westchnął, okazał jakieś ludzkie uczucie, ale nie udaje się, on ją pieprzy w usta i nie wykazuje żadnych emocji. I gdy ona już czuje, że zaraz ją będzie boleć szyja i usta i gardło i że to przestaje być aż tak podniecające, a robi się nieprzyjemne, on nagle puszcza. Wysuwa się z jej ust, łapie ją na ręce i zanosi do sypialni, którą ona tak pracowicie sprzątała i przygotowywała na tę wizytę. Kładzie ją na łóżku, a sam staje obok i się rozbiera. Uważnie ją przy tym obserwuje, czy przypadkiem się nie rusza, nie próbuje usiąść, czy wstać. Rozebrany powoli wchodzi na łóżku, nachyla się nad nią, łapie jej ręce i przytrzymuje nad głową. Ich twarze są teraz naprzeciwko siebie, patrzą sobie w oczy. Jej wyrażają strach, podniecenie, szok, radość, zmieszanie - mnóstwo rzeczy naraz. Jego są wciąż zimne. Pochyla się niżej i zaskakująco delikatnie dotyka jej ust swoimi. Powolutku, czeka, aż ona rozchyli usta, całuje długo i czule. Jego wargi są miękkie, język tym razem spokojnie zwiedza jej usta, łączy się z jej językiem. Długo to trwa, ona zamyka oczy, całkowicie się zatraca w przyjemności, nie czuje żadnego bólu, strachu, nie myśli o niczym, cały świat znika. Otwiera oczy, gdy czuje że on odrywa swoje usta, patrzy na niego i jest urzeczona. Jego oczy nie są już tak obojętne, jest w nich czułość, ciepło, uśmiech, rozczulenie tą malutką dziewczynką, która leży pod nim. W jej oczach pojawia się to samo, uśmiecha się do niego szeroko, on uśmiech odwzajemnia, jest słodko i romantycznie.
Trwa to parę sekund... a potem jego uśmiech zaczyna się zmieniać, przez króciutką chwilę ona nie rozumie jak, ale widzi, że coś jest inaczej, zaraz rozpoznaje ten wyraz twarzy. Jego uśmiech z czułego robi się szyderczy, w oczach pojawia się złośliwy ognik, kiedy ona jeszcze się zastanawia, co to może znaczyć, on błyskawicznie się podnosi, obraca ją na brzuch. Jaki on silny, myśli ona, a potem już nic nie myśli, bo najpierw czuje, jak jej spodnie zjeżdżają w dół, a potem słyszy głośne plaśnięcie i okropny ból na pośladku. I po sekundzie na drugim. Krzyczy.
- Krzycz sobie suko, nikt ci nie pomoże - mówi on i dalej ją bije, uderzenia są mocne, szybkie, sprawiają taką rozkosz, że ona ma wrażenie, że jeszcze chwila a dostanie orgazmu od samego lania w tyłek.
Cześć
OdpowiedzUsuńNie znalazłem nigdzie sposobu kontaktu, więc pozwolę sobie napisać tutaj, choć publicznie wolę niektórych kwestii nie roztrząsać... Będzie trochę enigmatycznie.
Otóż mam kobietę, przyjaźnimi się ze sobą, kochamy i pieprzymy - trzy w jednym. Kiedy już się wystarczająco oswoiła i otworzyła, to wyszło na to, że jej marzeniem jest być uległą suką.
Ok., mnie to tak średnio ruszało, ale czemu nie? Lubię próbować różnych rzeczy... Na początku wychodziło to nieco niezgrabnie, natomiast od tygodnia idzie coraz lepiej.
Dzisiaj trafiłem na Twojego bloga, poczytałem, pomyślałem i postanowiłem spróbować. Napisałem SMSa w granicach z ostatnich dni. Odpowiedź była, jaka była, również standard. Odpowiedziałem z opierdolem konkretnym i poleceniami. Odpowiedź brzmiała: może.
No, to bazując na tym, co przeczytałem tutaj, odpisałem w sposób niezwykle (jak na nas...) brutalny, wulgarny i dominujący absolutnie.
Odpisała praktycznie cytatem "Tak, Panie". I potem się to potoczyło w odpowiedzi w rodzaju "jak każesz, Panie" itp.
No i w tym momencie okazało się, że i ja załapałem bakcyla i zaczęło mnie to niezmiesko kręcić. Wcześniej było to takie wiesz... bo lubi, to ja się wczuję w rolę.
No ale doświadczenie niewielkie, boję się, że przekroczę granicę. Wiem, co to jest "safe sign" i "safe word", oczywiście. Wiem, że wspólnie musimy się nauczyć wykrywać granicę (jeżeli jakaś jest). Nie wiem jak jest u niej z biciem, typowym sprawianiem bólu. Wiem, że uderzenia dłonią w pośladki przyjmuje bardzo dobrze. Skrzywdzić NAPRAWDĘ jej nie chcę, bo ją kocham i liczę na to, że wspólnie świetnie nam się układa i jest rewelacyjnie.
Oczywiście nie liczę na to, że udzielisz mi przyspieszonych korepetycji... Choć przyznaję, że drżę przed spotkaniem (a to już za 30 godzin). Widzieliśmy się dzisiaj ale jeszcze taki light, pieprzenie, mówienie suko, kurwo. Ale po tych SMSach na pewno będzie oczekiwała czegoś więcej. A nie wiem jak wyczuć dokąd się mogę posunąć. Teraz, gdy i mnie to kręci, to nie chcę posunąć się zbyt daleko. Wcześniej posuwałem się zdecydowanie zbyt blisko... :)
Podsumowując krótko - czy można liczyć na więcej wpisów na tym blogu? Będę niezwykle wdzięczny - nigdzie nie spotkałem tak potraktowanego tematu, który de facto jest jednocześnie materiałem edukacyjnym.
Powiem szczerze - szczególnie interesuje mnie przechodzenie od "normalności" na mieście, miłości, przyjaźni, do relacji Pan - suka.
PS: żałuję, że niektórych metod o których wyczytałem u Ciebie, nie da się zastosować... Np. jej telefon nie wysyła MMS ów :)
PS2: jeżeli mogę prosić, proszę odpisz na mail wladczypan@gmail.com ale jeżeli nie chcesz, to mam zasubskrybowany Twój blog i za odpowiedź w komentarzu też będę wdzięczny.