Nie ma Pana. Odszedł... W niebyt. Przestał istnieć. Zniknął obowiązek codziennego witania i żegnania Pana. Konieczność robienia i wysyłania mu zdjęć. Nieprzyzwoitych zdjęć, bynajmniej nie artystycznych. Ginekologicznie otwarta szeroko cipka. Goła, wypięta dupa. Wibrator w odbycie. Płytko i głębiej, zrobiła całą serię, żeby wysyłać mu po kolei, ale po pierwszym on od razu zażądał następnych. Palce z krwistym, czerwonym lakierem na paznokciach, rozchylające płatki warg sromowych, pieszczące łechtaczkę. Wibrator w ustach - zdjęcie robione ręką, z góry, z jej oczami patrzącymi prosto w obiektyw. Tak, jej Pan sporo wymagał w kwestii zdjęć.
Siedziała w pracy, a on jej kazał wyjść do łazienki, zrobić zdjęcie i mu przesłać. Jeszcze nie wytresowana, stawiała się... że musi pracować, że nie chce jej się, że w łazience złe światło i zdjęcie będzie brzydkie... Zbierała wtedy ostry opierdol i obietnice najbardziej wyszukanych tortur, gdy się spotkają. Cały czas czuła tą smycz - choć wirtualną, wymyśloną... Ale była tam. Czuła obecność Pana w swoim życiu. Cały czas. Napięcie. Kontrolę. Niepewność - kiedy Pan się odezwie? Kiedy dostanie nowe zadanie, rozkaz? Niesamowicie to ją podniecało.
I zniknęło... Zupełnie. Suka jest opuszczona, płacze, tęskni, nie wie co ze sobą zrobić. Każda suka potrzebuję Pana. Potrzebuje czuć ten mentalny ucisk na gardle, być posłuszną właścicielowi. Bezpańska suka... Najbardziej żałosna rzecz na świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz