Wydajesz mi polecenie. Ja się stawiam. Ignoruję. Wyśmiewam. Bezczelnie pyskuję.
I czekam.
Czekam w napięciu, postukują nogą, ssąc palec, kręcąc na palcu pasmo włosów, bębniąc palcami w biurko, stukając w obudowę komórki, na której klawiaturze wystukałam prowokujące słowa. Im dłużej czekam, tym bardziej narasta lęk. I ciekawość. Nie wiem co większe. Oddycham szybko, wpatruję się w ekran, otwieram szeroko oczy.
Przychodzi odpowiedź. Pan jest zły, bardzo zły. Jestem niesamowicie podniecona czytając wyzwiska, którymi mnie obrzucasz, kary, które zapowiadasz, oddycham coraz szybciej, czuję ucisk w żołądku, uśmiecham się idąc ulicą wpatrzona w ekran telefonu.
Jadę autobusem i piszę do ciebie. Siedzę na dole, nade mną siedzi ktoś. Jakiś facet. Mam wrażenie że ten, kto siedzi za mną, nade mną może to zobaczyć. Przeczytać, jak zgadzam się być suką. To sprawia, że się boję. Ale też jest podniecające. Ktoś zobaczy, że jestem czyjąś kurwą. Szmatą. Dziwką.
Emocje... overloaded. Lubię to. Bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz