sobota, 20 listopada 2010

Wilgoć

Pan siedzi w fotelu i czyta gazetę. Powoli, niepewnie, naga suka podchodzi, patrzy z miłością, uśmiecha się. Ostrożnie zbliża twarz do tego miejsca między szyją a ramieniem Pana. Delikatnie całuje, podnosi trochę głowę i ociera policzek o brodę. Kłuje, Pan się nie golił dzisiaj. Nie czuje sprzeciwu, więc podnosi głowę jeszcze wyżej, ociera się i kłujący policzek, mruczy cichutko z rozkoszy, łasi się coraz śmielej. Pan siedzi spokojnie, udając że jej nie zauważa. Zajęty swoimi sprawami. Nieobecny... Do czasu.
Kłucie zarostu jest niczym przy bólu uderzenia, które nagle spada na policzek suki. Jedno. Drugie, trzecie. Piekący ból, szok, suka otwiera szeroko oczy, ciężko oddycha.
- Co to kurwa jest? Czy ja ci szmato pozwoliłem się o mnie ocierać? Co ty sobie wyobrażasz?
Głos Pana wibruje gniewem, w oczach widać złość.
 - Odsuń się. Stań przy ścianie, twarzą do niej. Oprzyj ręce, rozsuń nogi. Szerzej. Szerzej, kurwa, co to ma być?
Suka z bezgłośnym szlochem stoi przy ścianie, nogi lekko drżą, ręce tak samo. Zimno. Pan stoi za nią, delektuje się jej szokiem, jej strachem, jej drżeniem. Uderza w pośladek. Od razu mocno, z całej siły. Suka zaciska zęby, próbuje stłumić jęk. Palec Pana dotyka jej cipki.
- A co to? Suka już mokra? Cieknie z niej? Jak z suki cieknie, to trzeba coś z tym zrobić. Na kolana, dziwko, natychmiast. Wypnij tyłek. O tak. Dobrze. Klęcz tak, nie odwracaj się.
Pan wychodzi. Nie ma go dłuższą chwilę, wraca, staje za suką. Stoi. Nic nie mówi.
Drgnięcie głowy suki.
- Nie odwracaj się. Zabraniam.
Suka przestaje się ruszać. Na czworakach, z wypiętym mocno tyłkiem, czeka na... Nie wie na co. Nasłuchuje, próbując odgadnąć co Pan robi. Ale nic nie słyszy, nie wie co Pan trzyma w ręku, nie wie co przyniósł, nie wie co ją czeka. Boi się.
Pan spokojnie stoi, daje jej strachowi urosnąć, daje jej się podniecić jeszcze bardziej.
Wreszcie nachyla się i mówi powoli
- Mokra suka, tak? Cieknie jej po nogach wilgoć, wiesz co się wtedy robi z suką? Trzeba ją zatkać, żeby nie ciekła.
Nim suka przetrawi w głowie te słowa, nim się zorientuje co właściwie one znaczą, czuje nagły ból w pupie. Powoli, ale nieubłaganie, stanowczo, Pan wsuwa w jej odbyt jakiś przedmiot. Twardy. Coraz większy, coraz głębiej wchodzący. Zimny. Ból narasta, kiedy wydaje się, że już nie może być większy, ruch ustaje. Przedmiot - teraz już suka domyśla się, że to korek analny - zostaje na swoim miejscu. Ale już, od razu, nim suka złapie oddech, nim przyzwyczai się do sytuacji, czuje że coś się wsuwa także w jej cipkę. Znów twarde i zimne, ale trochę inne. Wibrator. Dużo mniejszy, ale i tak sukę przeszywa fala bólu i rozkoszy.
- Tak. Właśnie. Suko. Się. Robi. Jak. Suka. Się. Zmoczy. Zatyka. Się. Jej. Dziury.
Pan mówi rytmicznie, porusza wibratorem według tego samego rytmu. Trzyma wibrator tak, żeby dodatkowo palcem przesuwać po jej łechtaczce w miarę jak ją posuwa. Mocno. Coraz szybciej. Suka jęczy, po całym ciele rozlewa się fala bólu, który jest rozkoszą. Rozkoszy, która sprawia ból, mąci zmysły.
Do tego po chwili dołącza kolejny ból. Drugą ręką pan zaczyna ją bić w tyłek. Coraz mocniej. Teraz suka już nie jęczy, już krzyczy, z oczu jej ciekną łzy, z otwartych ust ślina, która kapie na podłogę. Nie trzeba długo, żeby wstrząsnął nią mocny orgazm. I jeszcze, jeszcze, Pan ją rżnie wibratorem, pokrywa jej pośladki uderzeniami, suka krzyczy, jęczy, rzęzi, przestaje zupełnie kontrolować wydawane przez siebie odgłosy. Kolejny orgazm, ból, suka już nawet nie słyszy własnych krzyków. Jest na granicy omdlenia. Kiedy wydaje się, że zaraz straci przytomność, Pan przestaje. Pozwala suce przewrócić się na bok, wysuwa z niej wibrator i korek, nie zwraca uwagi na wypływające za nimi soki. Odkłada zabawki, nachyla się nad suką, delikatnie ją głaszcze po ciele. Całuje jej twarz, zlizuje łzy.
- Już dobrze, byłaś bardzo grzeczną suczką, jestem zadowolony z ciebie.
Suka słyszy chlupot wody i po chwili jej spocone, pokryte potem, wilgocią, żelem, którym był nasmarowany korek, ciało zostaje delikatnie obmyte zwilżoną gąbką. Chłodna woda koi odrobinę piekące miejsca na tyłku. Pan odgarnia jej włosy z twarzy, głaszcze.
- Leż suczko, dobrze się spisałaś, odpocznij sobie.
Odchodzi. Suka leży, oddech powoli wraca do normy, tak samo bicie serca, które trzepotało się w piersiach jak ptak w klatce. Już dobrze. Pan jest zadowolony. Już po wszystkim. Słyszy kroki Pana, nie podnosi głowy, czuje jak Pan się nachyla. Bez słowa zakłada jej coś na szyję. Znów bezgłośny jęk i fala szczęścia. Pan założył jej obrożę. Zasłużyła. Och jak dobrze, jak wspaniale. Jest dobrą suką i dostała nagrodę.
Ale tu kończy się jej odpoczynek i czułości Pana. Do kółka w obroży zostaje przypięta smycz, suka słyszy:
- Koniec tego leżenia, wstawaj!
Próbuje się podnieść jak najszybciej, ale nogi jeszcze drżą po ostrym rżnięciu, zresztą i tak by nie miała szans zdążyć, szarpnięcie smyczy ją podnosi na kolana. Potem Pan ciągnie, suka sunie po podłodze, zbliżając się do niego. Podnosi wreszcie głowę i widzi, że klęczy przed Panem, który też jest już nagi, nie wie kiedy się rozebrał, ale nie ma czasu o tym myśleć teraz. W ogóle nie ma czasu myśleć, bo pada ostry rozkaz:
- Teraz otwieraj usta i ssij, suko
I jakby miała jakiekolwiek wątpliwości, Pan łapie ją za kark i zbliża jej twarz do swojego kutasa. Suka posłusznie otwiera usta, kutas się w nie wdziera, mocno, brutalnie, głęboko. Znów się zaczyna rozkosz i ból.

1 komentarz: