Wiele jest rzeczy nowych. Nieznanych. Kuszących, ale i wprawiających w lęk. Lęk, który lubię, ale który zapiera dech.
Boję się, że będzie za dużo. Że użyję safe word, albo safe sign. Że przerwiemy sesję. Przerwiemy coś, co mi robisz. Boję się Twojej reakcji wtedy.
Powiesz z pogardą, że nie zasługuję na to, by być Twoją suką? Odtrącisz mnie? Każesz spierdalać?
Czy przytulisz i powiesz że dobrze, że ok, że miałam prawo? Nie wiem, naprawdę. Boję się odrzucenia, ale też nie chcę robić czegoś, co zdecydowanie mi się nie będzie podobało. Co mnie naprawdę upodli, zrani, dotknie.
Jestem rozdarta między chęcią bycia sobą, egoistycznym pragnieniem sprawiania sobie przyjemności, a więc zgadzania się tylko na to, co mi da rozkosz... nawet jeśli to rozkosz z bólu płynąca... a lękiem, że jeśli się nie zgodzę, to Pan odejdzie rozczarowany.
Powiedz mi proszę. Powiedz jak to jest. Jak to będzie. Czy mam prawo do pozostania sobą, nieprzełamywania granic na siłę bez strachu, że Cię to rozczaruje, zniesmaczy, zniechęci?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz